Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frankenstein komiks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frankenstein komiks. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 maja 2014

Komiks "Batman: Castle of the Bat"

Narysowany w 1994 roku "Batman: Castle of the Bat" należy do serii komiksów sygnowanych znakiem DC Comics Elseworlds. Były to jednorazowe wyskoki głównych bohaterów wydawnictwa, poza główny nurt. Superman, Batman i Flash trafiali w czas i miejsce, gdzie nie mogliby trafić w komiksach głównego nurtu. I tak Superman w komiksie "Superman: Red Son" dorastał w Związku Radzieckim, Batman w "Batman: Gotham by Gaslight" ścigał Kubę Rozpruwacza terroryzującego Gotham, a Flash w numerze "Flashpoint" przenosił się w czasie by przyjąć kulę przeznaczoną dla Johna F. Kennedy'ego, a postrzał powodował u niego paraliż ciała od pasa w dół. Przyznacie sami, że już na tych trzech przykładach (po więcej odsyłam TUTAJ) widać doskonale czym są komiksy spod znaku Elseworlds. Zapnijcie zatem pasy, bo za chwilę przeniesiemy się do początków IXX wieku, gdzie Bruce Wayne prowadzi laboratorium, w którym na świat przyjdzie zmontowany z kawałków trupów... BATMAN! Zapraszam do dalszej części wpisu...



piątek, 7 lutego 2014

Komiks "Doll & Creature" (2009)

Kolejny już raz monstrum Frankensteina zostaje przepuszczone przez popkulturową maszynkę do mielenia klasyki. Tym razem słynny potwór na imię ma Gristle, na głowie nosi długie czarne włosy, na tyłku jeansy, jego oczy świecą na czerwono, jego ciało składa się w 50% ze stalowego egzoszkieletu - a ma to miejsce na łamach czteroczęściowego komiksu pod tytułem "Doll & Creature", autorstwa Ricka Remendera. Czasy obecne, wielka metropolia, rodzą się podejrzane religie, panuje ogólny niepokój, szerzy hedonizm i anarchia. Do tego dochodzi śmiertelne zagrożonie pod postacią narkotyku Grey Matter(*). Pod jego wpływem uzależnieni zamieniają się w krwiożercze monstra nazywane Hydesami. Biznesmen Pyrus, wraz z doktorem Frankensteinem pracuje nad lekiem dla uzależnionych, a do walki z plagą tworzą monstrum o imieniu Gristle, któremu doktor ma użyczyć własnego umysłu. Podczas zabiegu asystuje im Modo - kaleki wybryk natury powstały z części odpadowych swojego brata Gristle'a.


Nieoczekiwanie Pyrus okazuje się być nie tylko mocno uzależnionym od Grey Matter osobnikiem, stoi także na czele kartelu produkującego niebezpieczny narkotyk i nie tylko nie ma zamiaru leczyć uzależnionych, ale postarać się, by Grey Matter jeszcze szybciej i na trwałe zamieniało ich w Hydesów. Monstrum-Gristle wyrusza w miasto by wybić uzależnione od narkotyku potwory i dopaść Pyrusa, który zabił doktora Frankensteina. W walce towarzyszy mu oślepiona przez krwiożercze monstra, owinięta bandażami niczym seksowna mumia - dziewczyna, tytułowa Doll. W krwawym finale dojdzie do braterskiego starcia między pozbawionym nóg i jednej ręki Gristle'em i okutym w mechaniczną zbroję Modo, pragnącym wyrównać rachunki za to, że został zrobiony z odpadków po Gristle'u i poświęcił swoje ciało, ulegając rozległym poparzeniom podczas narodzin brata. W dalszej części wpisu okładki wszystkich czterech numerów "Doll & Creature" oraz wybrane, najefektowniejsze strony... 

* - Dokładnie tak samo ("Grey Matter") nazywała się firma, której współzałożycielem był Walter White, bohater kultowego serialu "Breaking Bad".


wtorek, 24 grudnia 2013

Santa Claus vs. Frankenstein

Wszystkim czytelnikom CinemaFrankenstein życzę pogodnych, radosnych, spędzonych w rodzinnej atmosferze Świąt Bożego Narodzenia. Za oknem śniegu, na stole wielu smakowitych potraw, a pod choinką sterty prezentów, z "Frankensteinem 100 lat w kinie" na czele ;). WSZYSTKIEGO DOBREGO! Jeśli znajdziecie podczas świątecznego obżarstwa i leniuchowania wolną chwilę, polecam lekturę "Santa Claus vs. Frankenstein" (czyli "każdy może zostać Świętym Mikołajem" :). W dalszej części wpisu cały komiks do przeczytania...


środa, 6 listopada 2013

Komiks "Frankenstein, Agent of S.H.A.D.E." - gościnnie

Dziś udostępniam łamy CinemaFrankenstein Michałowi Chudolińskiemu, znawcy komiksów. Zapraszam do lektury ciekawego artykułu jego autorstwa, o serii komiksowej "Frankenstein, Agent of S.H.A.D.E.", której bohaterem jest oczywiście moja ukochana postać - monstrum Frankensteina. W dalszej części wpisu także najciekawsze (moim zdaniem) kadry z kart komiksu, a teraz oddaję głos Michałowi...


Mało kto wie jak silna jest tradycja grozy w komiksach DC Comics. Jeszcze zanim Alan Moore zaczął pisać "Potwora z Bagien" po Lenie Weinie, a Neil Gaiman nie wymyślił swojej koncepcji Morfeusza, to w tym uniwersum królowały niegdyś tytuły przepełnione atmosferą horroru, takie jak „House of Mystery”. Mało tego, podobnie jak Marvel w latach 60., DC już wcześniej przenosiło klasyczne monstra na karty komiksów, aby superbohaterowie mieli godnych oponentów (nie mówiąc już o recyklingu idei – wcześniej wspomniany Potwór z Bagien jest właściwie ekologiczną odmianą potwora znanego z prozy Mary Shelley). Jednym z nich był Frankenstein, którego spopularyzował film z wytwórni Universal w ubiegłym wieku. Co ciekawe, do uniwersum DC wprowadzili go Edmond Hamilton i Bob Kane już w 1948 roku na kartach „Detectve Comics”, gdzie był głównym wrogiem… Batmana.

poniedziałek, 15 października 2012

Potworna galeria #8

Dziś w Potwornej Galerii monstrum z kart komiksowej serii "The Monster of Frankenstein" wydawnictwa Marvel Comics, ukazującej się w USA w latach 1973-1975. Potwór ma 16 centymetrów wzrostu i wykonany jest z plastiku oraz gumy (kamizelka). Niemal każdy fragment jego ciała jest ruchomy. Ręce i nogi wyposażone zostały w przeguby, pozwalające ustawić kończyny we wszystkich znanych ludzkości konfiguracjach ;). Podobnie głowa, którą można pochylić/odchylić lub skręcić w lewo/prawo, oraz tors zginający się na wysokości brzucha. Zapraszam do galerii, gdzie marvelowskie monstrum Frankensteina, wyraźnie zadowolone z siebie, pręży muskuły...


sobota, 25 sierpnia 2012

Seven Soldiers: Frankenstein

Podczas prac nad książką „Frankenstein 100 lat w kinie” zaledwie otarłem się o komiksy związane z postaciami szalonego doktora i monstrum jego pomysłu, wymieniając zaledwie kilka przykładowych tytułów. Komiksowe uniwersum Frankensteina okazało się bowiem na tyle rozbudowane, że musiałbym poświęcić kilka miesięcy na głębsze zapoznanie się z nim, dlatego wówczas tego zaniechałem, aby skupić się na stricte filmowej stronie mojej ulubionej postaci, z którą to stroną i tak walczyłem ostro przez prawie siedem lat. Dlaczego na blogu „cinemafrankenstein” mam zamiar pisać o komiksach? Ścieżki kina i obrazkowych historyjek od dziesięcioleci z sukcesem się krzyżują. W ostatnich latach w zawrotnym tempie rośnie ilość ekranizacji komiksów coraz bardziej odchodzących od prostych jak drut filmów dla nastolatków, i dających przykład na to, że postaci zaczerpnięte z historyjek obrazkowych nie muszą być płaskie jak kartka papieru, ich problemy mogą być jak najbardziej realistyczne i bliskie życiu, a przygody megawidowiskowe. Dość wymienić (co by o nich w KMF-owych 50 prawdach nie mówiono ;) dość ambitne Batmany Nolana, wzorcowy komikso-dramat „Watchmen” i wizualną perełkę „300” – obydwa Zacka Snydera, „Spider-Many” Raimiego (z pominięciem schrzanionej trójki), zachwycające formą zaczerpniętą z komiksu "Sin City" spółki Rodriguez & Miller, czy wreszcie marvelowskie „Iron-Man”, „Thor”, „Hulk”, „Kapitan Ameryka” i  ojca chrzestnego filmów komiksowych – „Avengers”! W Hollywood trwają prace nad ekranizacją komiksu Kevina Greviouxa „I, Frankenstein” (premiera w 2013 roku), a ja tymczasem odkryłem zamknięte w czterech zeszytach przygody monstrum Frankensteina według pomysłu Granta Morrisona (z rysunkami  Dougha Mahne), stanowiące odłam znacznie dłuższej serii zatytułowanej „Seven Soldiers”…