Dziś udostępniam łamy CinemaFrankenstein Michałowi Chudolińskiemu, znawcy komiksów. Zapraszam do lektury ciekawego artykułu jego autorstwa, o serii komiksowej "Frankenstein, Agent of S.H.A.D.E.", której bohaterem jest oczywiście moja ukochana postać - monstrum Frankensteina. W dalszej części wpisu także najciekawsze (moim zdaniem) kadry z kart komiksu, a teraz oddaję głos Michałowi...
Mało kto wie jak silna jest tradycja grozy w komiksach DC Comics. Jeszcze zanim Alan Moore zaczął pisać "Potwora z Bagien" po Lenie Weinie, a Neil Gaiman nie wymyślił swojej koncepcji Morfeusza, to w tym uniwersum królowały niegdyś tytuły przepełnione atmosferą horroru, takie jak „House of Mystery”. Mało tego, podobnie jak Marvel w latach 60., DC już wcześniej przenosiło klasyczne monstra na karty komiksów, aby superbohaterowie mieli godnych oponentów (nie mówiąc już o recyklingu idei – wcześniej wspomniany Potwór z Bagien jest właściwie ekologiczną odmianą potwora znanego z prozy Mary Shelley). Jednym z nich był Frankenstein, którego spopularyzował film z wytwórni Universal w ubiegłym wieku. Co ciekawe, do uniwersum DC wprowadzili go Edmond Hamilton i Bob Kane już w 1948 roku na kartach „Detectve Comics”, gdzie był głównym wrogiem… Batmana.

