Pierwsze informacje o
„Frankenstein’s Army” pojawiły się pod koniec 2011 roku. W 2012 roku w sieci
zadebiutowały dwa intrygujące czarno-białe trailery. Jeden z nich przedstawiał
niemieckich żołnierzy wykopujących z grobów swoich martwych towarzyszy. Na
drugim pokazano tajne laboratorium szalonego naukowca pracującego dla
III Rzeszy oraz potwora z wypalaną na korpusie swastyką – ciarki dosłownie chodziły po plecach. Kilka miesięcy temu w sieci na dobre rozkręciła się imponująca jak na film powstający poza głównym nurtem, kampania reklamowa horroru Raaphorsta. Pojawił się właściwy, kolorowy, dynamicznie zmontowany trailer z nowoczesną muzyką, masa
zaskakujących projektów i szkiców koncepcyjnych, a nawet charakterystyki i geneza powstania steampunkowych
potworów, nazwanych zombotami. Atmosferę dodatkowo podgrzewały efektowne plakaty, informacja o
ograniczonej dystrybucji filmu oraz kilka całkiem niezłych klipów z „Frankenstein’s
Army” wypuszczonych kilka tygodni temu do sieci. Nadszedł w końcu 26 lipca - dzień premiery. I po klimacie napompowanym
do granic przez kampanię reklamową pozostało niewiele…
