Tym razem krótko, zwięźle i na temat. Ot, słowo "Frankenstein" pada w dialogu jako złośliwe określenie człowieka z wielką blizną na twarzy. Na pierwszym zdjęciu autor tekstu: agent "X" Vin Diesel. Obiekt "żartu słownego" oraz dokończenie dialogu, w dalszej części wpisu...
Kogo my tu mamy? Frankenstein. Rozkuj mnie,
tak, żebym mógł ci skopać tyłek!
tak, żebym mógł ci skopać tyłek!
