"Potwór Frankensteina istnieje i myślę, że potrafię go znaleźć" - mówi do kamery jeden z bohaterów "Frankenstein Theory", w pierwszych sekundach trailera, który kilka dni temu miał swoją światową premierę. Co dalej? Ekipa filmowców zbiera zabawki i rusza na bezkrwawe łowy. Teren poszukiwań wygląda bardziej niż obiecująco: przerażająco niegościnny rejon skuty lodem i zasypany śniegiem. Jest zimno, wkoło góry, lasy i pokryte krą jeziora, nigdzie żywej duszy - w takich okolicznościach traciliśmy monstrum z oczu w finale powieści Mary Shelley. Na trailerze (w dalszej części wpisu) widać też skutery śnieżne, ekipę filmowców uciekającą przed "czymś" oraz "coś" wyszarpujące drzwi jednym ruchem ręki. Przyznaję, że jest całkiem intrygująco i niepokojąco...
