Dziś w Potwornej galerii figurki z kultowego w USA, w Polsce prawie nieznanego filmu animowanego (poklatkowo) "Mad Monster Party?" z 1967 roku. W pakiecie z Baronem Borisem Von Frankensteinem i monstrum o imieniu Fang znajduje się hrabia Drakula z tego samego filmu. Figurki wykonane są z twardej gumy i mierzą wraz z postumentem 18 (Drakula), 20 (Baron) i 24 (Fang) centymetry wysokości. Figurki wyprodukowała firma Diamond Select Toys...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja poklatkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja poklatkowa. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 stycznia 2013
czwartek, 6 grudnia 2012
"Frankenweenie" - recenzja
Tim Burton żyje!
Najnowszy film Tima Burtona
otwiera chaotyczna sekwencja walki plastikowych żołnierzyków z latającym na
lince wielkim pterodaktylem. Wojakom pomaga przebrany za dobrego potwora, pies głównego
bohatera. Kreatorem tej amatorszczyzny jest nastoletni Wiktor Frankenstein, a
pierwszymi widzami trójwymiarowego, krótkometrażowego pokemona spod ręki reżysera-pasjonata – jego zachwyceni rodzice. Wstępna
sekwencja w kilka sekund wprowadza nas w życie rodziny Frankensteinów, ukazując
silną więź łączącą głównego bohatera z jego psem Sparkym. Prolog zwiastuje wielką
przygodę opartą na czystej miłości do celuloidu, zrodzoną z ogromnej pasji
reżysera, na nowo odkrywającego w sobie dziecko, nieskażone jeszcze hollywoodzką
maszynką do produkcji forsy. Zwiastuje film, jak się za chwilę okaże, opowiadający
może nieco pospiesznie i pobieżnie (brak chemii między bohaterami jest aż nadto
odczuwalny), ale jednocześnie stylowo i z charakterem. Ludzie służą tu za drugi
plan dla potworów, zepchnięci, jak w klasycznych monster-movies Universalu, w cień.
Fanfary proszę państwa! Burton powrócił na stare śmieci! Przedmieścia „Edwarda
Nożycorękiego”, makabreska „Gnijącej panny młodej” i fantazyjność „Soku z żuka”
– znowu żyją! Nawet naiwność i lekkość "Wielkiej przygody Pee-Wee Hermana", niezasłużenie zapomnianego filmu Burtona, jest tu lekko wyczuwalna. Ale to, że jestem „Frankenweenie” zachwycony, nie oznacza wcale,
że nie dam Burtonowi jednego pstryczka w nos...
środa, 5 września 2012
"The Maker" - ożywcza moc muzyki
W filmie "May" z 2002 roku, którego opis znalazł się we "Frankenstein 100 lat w kinie", padają słowa "Nie możesz znaleźć sobie przyjaciela, zrób sobie własnego". Mniej więcej o coś takiego chodzi we wzruszającym, dającym do myślenia i wizualnie oczarowującym "The Maker" w reżyserii Christophera Kezelosa. Tę krótkometrażową perełkę możecie obejrzeć w całości w dalszej części wpisu...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


