Na informację o tym filmie natknąłem się zupełnym przypadkiem, gdy szukałem na necie grafiki na dzień kobiet, by wkleić ją na facebookowy profil CinemaFrankenstein (oto ta grafika - klik). Wpisałem w google hasło "frankenstein flower" i pośród fotek monstrum Karloffa trzymającego kwiatki rumianku, pojawiło się poniższe zdjęcie, które z miejsca mnie zaintrygowało, bo nie potrafiłem skojarzyć go z żadnym z filmów opisanych przeze mnie w książce...
