Chyba każdy czytał w dzieciństwie komiksy z serii "Punisher". Moja z nim przygoda ograniczyła się wówczas do kilku numerów, których dziś nawet nie pamiętam. Wiem na pewno, że podobała mi się tragiczna postać Franka Castle, policjanta, któremu zamordowano rodzinę i który jako tytułowy Punisher wymierzał złym ludziom sprawiedliwość. Pamiętam jeszcze średnią strzelankę "Punisher" na Nintendo oraz kiepską ekranizację z Dolphem Lundgrenem. Punishera znam, kojarzę, ale oddanym fanem postaci ani znawcą komiksu nigdy nie byłem. Piorunujące wrażenie zrobił na mnie "Punisher" z 2004 roku, szkoda, że tak słabo się sprzedał, ale nawet to nie skłoniło mnie do sięgnięcia po komiksy. Dopiero informacja od Michała Chudolińskiego i Bartka Czartoryskiego, że istnieje coś takiego jak "Franken-Castle" - hybryda Punishera z Frankensteinem, skłoniła mnie do ponownego wskoczenia w świat komiksu...
Kadr ociekający zajebistością
Dark Wolverine #88 "Punishment" - part 1
rys. Stephen Segovia
