Zapowiadany na rok 2013 film "Army of Frankensteins" (więcej informacji znajdziecie TUTAJ) to bardzo tajemnicza produkcja. Na IMDb nie ma o niej ani słowa, także inne serwisy filmowe milczą na jej temat. Wiadomo na pewno, że prowadzona jest profesjonalna strona internetowa dokumentująca przebieg realizacji, na której niemal codziennie pojawiają się nowe zdjęcia z planu lub nowe plakaty przedstawiające kolejne postaci. Trudno dziś wyrokować z czym ostatecznie będziemy mieć do czynienia. Brak znanych nazwisk oraz wzmianek w dużych serwisach świadczy o niskim budżecie i każe sądzić, że będzie to produkcja na wpół amatorska. Z drugiej strony, patrząc na fantastyczne plakaty (wyobraźnię pobudza w szczególności żołnierz z wielką giwerą zamontowaną na ramieniu), zaczynam sobie po "Army of Frankensteins" obiecywać coraz więcej. Oby tylko arcyciekawe fotosy głównych postaci nie okazały się najlepszą rzeczą, jaką przyniesie nam ten film. Z niecierpliwością czekam na pierwszy trailer, a tymczasem w dalszej części wpisu wszystkie dotyczasowe plakaty promocyjne...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frankenstein blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frankenstein blog. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 grudnia 2012
sobota, 10 listopada 2012
"Hotel Transylwania" - recenzja
W Transylwanii stra… to znaczy
śmieszy!
Kino bardzo rzadko kpi z
klasycznych potworów, a jeszcze rzadziej robi to w pakiecie. Filmy parodiujące
Frankensteina, Drakulę, mumię i wilkołaka (czy też Człowieka-wilka jak kto
woli) oraz gościnnie niewidzialnego człowieka - praktycznie niezauważalne
epizody, można wyliczyć na palcach jednej ręki. Rok 1948 to slapstickowy, pełen
gonitw i klasycznych monstrów, „Abbott i Costello spotykają Frankensteina”,
potem kilka lat przerwy i kultowa animacja kukiełkowa „Mad Monster Party?” z
roku 1967. Następnie długo, długo nic i na ekrany kin trafia komedia przygodowa
„Łowcy potworów” („The Monster Squad” 1987 r.). Kolejne ćwierć wieku to cisza w
temacie i krzaczek samotnie turlający się po pustynnym pustkowiu. Gdzieś tam w
międzyczasie mignął tylko średnio udany, przygodowo-awanturniczy „Van Helsing”, próbujący powrócić do czasów
złotej ery Hollywood, ale płomień nadziei, nie dość że wątły, rozbłysnął tylko na
chwilę i równie szybko zgasł. Klasyczna
„drużyna potworów”, której epoka definitywnie się skończyła, weszła do szafy,
ustępując miejsca krwiożerczym bestiom z kosmosu: Predatorowi i Obcemu. Te dwie ikony kina science fiction na długie lata zawłaszczyły
srebrny ekran i „sympatię” widzów wyłącznie dla siebie. Sława kosmicznych
brzydali też w końcu nieco przygasła, a nieudane crossovery ze słowem „versus”
w tytule uświadomiły wszystkim, że jeden film jest za mały dla nich dwóch. W tym czasie „Classic
Monsters” cierpliwie czekali, aż widzowie za nimi zatęsknią, a producenci przypomną sobie o potencjale w nich drzemiącym. I choć prawdziwy
renesans przeżywa obecnie tylko Frankenstein, który pojawi się na pierwszym lub
drugim planie w kilku produkcjach zapowiadanych na 2013 i 2014 rok, samodzielnie nie jest w stanie zagwarantować
takiej porcji nostalgii, wzruszenia i grozy, jak w zestawie z mumią,
wilkołakiem i Drakulą, starymi kumplami z dawno minionych lat...
Klasyczne potwory kontratakują!
(Niewidzialny człowiek po raz pierwszy w 3D!)
czwartek, 1 listopada 2012
"Frankenstein's Army" - tylko dwa fotosy, ale jakie!
Dziś najkrótszy wpis w historii bloga, ale nie dajmy się zwieść, ważność jego jest bardzo duża. W sieci pojawiły się dwa kapitalne fotosy promocyjne
z "Frankenstein's Army"
w wysokiej rozdzielczości. Ale nie wysoka rozdzielczość mnie cieszy, tylko to, co owe zdjęcia przedstawiają i jak mile łechcą moją wyobraźnię. Naukowiec pochylony nad otwartą czaszką, choć fota fajna, to tylko przystawka przed daniem głównym - płonącym czymś/kimś ze śmigłem samolotu na twarzy (w dalszej części wpisu). Moje oczekiwania przeniosły się właśnie z poziomu mocnego zainteresowania filmem Raaphorsta, na poziom siedzenia jak na szpilkach w wyczekiwaniu na premierę. Okazuje się, choć trailery są czarno-białe, że "Frankenstein's Army" ostatecznie będzie (chyba) filmem kolorowym. I dobrze...
"Piękny umysł 2"?
(przepraszam, nie mogłem się powstrzymać :)
sobota, 20 października 2012
100 lat wytwórni UNIVERSAL
W tym roku przypada okrągła, setna rocznia istnienia wytwórni Universal Pictures, założonej w 1912 roku przez Carla Laemmle. Obok Paramountu i Warner Brothers to największą wytwórnia filmowa w Stanach Zjednoczonych. Universal Pictures wypuściło w świat takie hity, jak m.in. "Szczęki", "Halloween", "Człowiek z blizną", "Powrót do przyszłości", "Park Jurajski" oraz "E.T.". Ale przede wszystkim, gdyby nie Universal i pomysł oczarowanego niemieckim ekspresjonizmem Carla Laemmle Jr. na filmy o potworach, X muza byłaby uboższa o klasyczne: "Drakulę", "Niewidzialnego człowieka", "Wilkołaka", "Mumię", "Potwora z Czarnej Laguny" oraz, rzecz jasna i najważniejsza, "Frankensteina" i "Narzeczoną Frankensteina". Wytwórni życzę, aby przez kolejne 100 lat zabawiała świat, a tymczasem zapraszam na sentymenalną podróż śladami Universal Pictures, oraz na tort...
piątek, 5 października 2012
Zapowiedź książki w miesięczniku FILM
W październikowym numerze miesięcznika FILM, na stronie 67 znalazła się krótka i zwięzła opinia redakcji na temat "Frankensteina 100 lat w kinie" oraz kilka fragmentów* wstępu. W dalszej części wpisu skan tejże strony oraz informacja o wszystkich patronach książki...
wtorek, 25 września 2012
Potworna galeria #7
Jednym z najokazalszych eksponatów w mojej kolekcji Frankensteinów jest popiersie potwora z "Van Helsinga" (2004 r., reż. Stephen Sommers), granego przez Shulera Hensleya. Wysoka na 21 centymetrów i ważąca 1,5 kilograma postać umieszczona na cokole została wyrzeźbiona przez Scotta Wilkowskiego, a wyprodukowana przez słynną firmę Sideshow, w limitowanej ilości 2000 sztuk (mój egzemplarz ma numer 0641). Popiersie jest bogate w detale, szczególną uwagę zwraca mechaniczne wspomaganie ręki oraz głębokie cięcia na skórze potwora. Na półce prezentuje się bardzo okazale, znacznie lepiej niż na zdjęciach, które nie oddają w pełni wysokiej jakości wykonania i masywności statuetki. Wisienką na torcie są świecące na zielono serce i mózg potwora, uruchamiane ukrytym z tyłu cokołu włącznikiem. Jedynym mankamentem tej figurki jest to, że jej filmowy pierwowzór miał zdecydowanie bardziej kwadratową głowę. Kształt czachy w rzeźbie Wilkowskiego jest (a szkoda) jak najbardziej ludzki...
czwartek, 20 września 2012
Concept-Arts
Na facebookowym profilu CinemaFrankenstein prezentuję znalezione w internecie ciekawe zdjęcia, grafiki i concept-arty związane z Frankensteinem. Rekordowe zainteresowanie wzbudził plakat "Narzeczonej Frankensteina" wystylizowany na anime, z wyraźną inspiracją "Ghost in the Shell". Gdy poszpera się w sieci naprawdę głęboko, można znaleźć więcej takich rarytasów. Niektóre z grafik, które obejrzycie w dalszej części niniejszego wpisu, to artystyczne wizje postaci monstrum, inne - niezrealizowane pomysły filmowców, ostałe na papierze...
Na pierwszym planie Deukalion - monstrum Frankensteina z cyklu
powieści Deana Koontza. Wyczerpujący opis dwóch pierwszych tomów
i filmu zrealizowanego na ich podstawie, znajdziecie we
"Frankenstein 100 lat w kinie". Autor ilustracji nieznany.
powieści Deana Koontza. Wyczerpujący opis dwóch pierwszych tomów
i filmu zrealizowanego na ich podstawie, znajdziecie we
"Frankenstein 100 lat w kinie". Autor ilustracji nieznany.
środa, 5 września 2012
"The Maker" - ożywcza moc muzyki
W filmie "May" z 2002 roku, którego opis znalazł się we "Frankenstein 100 lat w kinie", padają słowa "Nie możesz znaleźć sobie przyjaciela, zrób sobie własnego". Mniej więcej o coś takiego chodzi we wzruszającym, dającym do myślenia i wizualnie oczarowującym "The Maker" w reżyserii Christophera Kezelosa. Tę krótkometrażową perełkę możecie obejrzeć w całości w dalszej części wpisu...
sobota, 25 sierpnia 2012
Seven Soldiers: Frankenstein
Podczas prac nad książką
„Frankenstein 100 lat w kinie” zaledwie otarłem się o komiksy związane z
postaciami szalonego doktora i monstrum jego pomysłu, wymieniając zaledwie kilka
przykładowych tytułów. Komiksowe uniwersum Frankensteina okazało się bowiem na
tyle rozbudowane, że musiałbym poświęcić kilka miesięcy na głębsze zapoznanie
się z nim, dlatego wówczas tego zaniechałem, aby skupić się na stricte filmowej
stronie mojej ulubionej postaci, z którą to stroną i tak walczyłem ostro przez prawie siedem
lat. Dlaczego na blogu „cinemafrankenstein” mam zamiar pisać o komiksach? Ścieżki
kina i obrazkowych historyjek od dziesięcioleci z sukcesem się krzyżują. W ostatnich
latach w zawrotnym tempie rośnie ilość ekranizacji komiksów coraz
bardziej odchodzących od prostych jak drut filmów dla nastolatków, i dających przykład
na to, że postaci zaczerpnięte z historyjek obrazkowych nie muszą być płaskie jak kartka papieru, ich
problemy mogą być jak najbardziej realistyczne i bliskie życiu, a przygody megawidowiskowe. Dość wymienić
(co by o nich w KMF-owych 50 prawdach nie mówiono ;) dość ambitne Batmany Nolana,
wzorcowy komikso-dramat „Watchmen” i wizualną perełkę „300” – obydwa Zacka Snydera, „Spider-Many”
Raimiego (z pominięciem schrzanionej trójki), zachwycające formą zaczerpniętą z komiksu "Sin City" spółki Rodriguez & Miller, czy wreszcie marvelowskie „Iron-Man”, „Thor”, „Hulk”,
„Kapitan Ameryka” i ojca chrzestnego filmów komiksowych – „Avengers”! W Hollywood trwają prace nad ekranizacją komiksu Kevina Greviouxa „I,
Frankenstein” (premiera w 2013 roku), a ja tymczasem odkryłem zamknięte w czterech zeszytach przygody
monstrum Frankensteina według pomysłu Granta Morrisona (z rysunkami Dougha Mahne), stanowiące odłam
znacznie dłuższej serii zatytułowanej „Seven Soldiers”…
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Hotel Transylwania na Comic-Con
Na tegorocznym Comic-Con, obok "Frankenweenie" i "Frankenstein's Army" promowana była także animacja Genndy'ego Tartakovsky'ego. Klikając na ten link dowiecie się więcej o filmie z udziałem monstrum, mumii, Drakuli i wilkołaków, tymczasem zapraszam do obejrzenia panelu dyskusyjnego z reżyserem i producentką "Hotelu Transylwania" (premiera w Polsce 9 listopada), oraz kilku nowych fragmentów filmu...
Etykiety:
2012,
adam sandler,
blog frankenstein,
comic-con 2012,
człowiek-wilk,
drakula,
frankenstein blog,
genndy tartakovsky,
hotel transylwania,
mumia,
trailer,
wilkołak
środa, 25 lipca 2012
Potworna galeria #4
Seria Bobblehead firmy NECA (firma z New Jersey, figurki Made in China, licencja Universal Studios Monsters) charakteryzuje się karykaturalnym przedstawieniem kultowych postaci filmowych. Filigranowe ciało na chudych nogach stojące na cokole, podtrzymuje z trudem wielką, przerysowaną głowę wykonaną z cięższego i twardszego niż cała reszta tworzywa. Głowa buja się we wszystkie strony pod byle pretekstem, jak u piesków wożonych w czasach PRL-u na tylnej półce dużego Fiata. Figurka mierząca 20 cm wykonana jest w odcieniach szarości i przedstawia monstrum z "Narzeczonej Frankensteina" 1935 r. W dalszej części wpisu krótki filmik przedstawiający sympatyczny efekt "kiwającej się głowy", a także tradycyjny "making of"...
wtorek, 29 maja 2012
Powitanie Frankensteina, czyli TO ŻYJE!
Witam na moim blogu poświęconym najsłynniejszym i najważniejszym postaciom kina grozy- Frankensteinowi i jego monstrum, lub vice versa. W listopadzie tego roku światło dzienne (trzymajmy kciuki) ujrzy książka "Frankenstein 100 lat w kinie" mojego autorstwa (nakładem wydawnictwa YOHEI www.yohei.com.pl), traktująca o wszystkich dotychczasowych ekranizacjach, wersjach i parodiach książki Mary Shelley - a jest tego ponad 350(!) tytułów. Tymczasem na blogu CINEMAFRANKENSTEIN, towarzyszącym w wirtualnym świecie mojej książce, mam zamiar publikować informacje oraz newsy dotyczące nowych filmów ze słowem Frankenstein w tytule, które są w planach lub w trakcie realizacji, a których z oczywistych powodów w książce nie miałem możliwości opisać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











