Dziś w Potwornej galerii figurki z kultowego w USA, w Polsce prawie nieznanego filmu animowanego (poklatkowo) "Mad Monster Party?" z 1967 roku. W pakiecie z Baronem Borisem Von Frankensteinem i monstrum o imieniu Fang znajduje się hrabia Drakula z tego samego filmu. Figurki wykonane są z twardej gumy i mierzą wraz z postumentem 18 (Drakula), 20 (Baron) i 24 (Fang) centymetry wysokości. Figurki wyprodukowała firma Diamond Select Toys...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mad monster party. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mad monster party. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 stycznia 2013
sobota, 10 listopada 2012
"Hotel Transylwania" - recenzja
W Transylwanii stra… to znaczy
śmieszy!
Kino bardzo rzadko kpi z
klasycznych potworów, a jeszcze rzadziej robi to w pakiecie. Filmy parodiujące
Frankensteina, Drakulę, mumię i wilkołaka (czy też Człowieka-wilka jak kto
woli) oraz gościnnie niewidzialnego człowieka - praktycznie niezauważalne
epizody, można wyliczyć na palcach jednej ręki. Rok 1948 to slapstickowy, pełen
gonitw i klasycznych monstrów, „Abbott i Costello spotykają Frankensteina”,
potem kilka lat przerwy i kultowa animacja kukiełkowa „Mad Monster Party?” z
roku 1967. Następnie długo, długo nic i na ekrany kin trafia komedia przygodowa
„Łowcy potworów” („The Monster Squad” 1987 r.). Kolejne ćwierć wieku to cisza w
temacie i krzaczek samotnie turlający się po pustynnym pustkowiu. Gdzieś tam w
międzyczasie mignął tylko średnio udany, przygodowo-awanturniczy „Van Helsing”, próbujący powrócić do czasów
złotej ery Hollywood, ale płomień nadziei, nie dość że wątły, rozbłysnął tylko na
chwilę i równie szybko zgasł. Klasyczna
„drużyna potworów”, której epoka definitywnie się skończyła, weszła do szafy,
ustępując miejsca krwiożerczym bestiom z kosmosu: Predatorowi i Obcemu. Te dwie ikony kina science fiction na długie lata zawłaszczyły
srebrny ekran i „sympatię” widzów wyłącznie dla siebie. Sława kosmicznych
brzydali też w końcu nieco przygasła, a nieudane crossovery ze słowem „versus”
w tytule uświadomiły wszystkim, że jeden film jest za mały dla nich dwóch. W tym czasie „Classic
Monsters” cierpliwie czekali, aż widzowie za nimi zatęsknią, a producenci przypomną sobie o potencjale w nich drzemiącym. I choć prawdziwy
renesans przeżywa obecnie tylko Frankenstein, który pojawi się na pierwszym lub
drugim planie w kilku produkcjach zapowiadanych na 2013 i 2014 rok, samodzielnie nie jest w stanie zagwarantować
takiej porcji nostalgii, wzruszenia i grozy, jak w zestawie z mumią,
wilkołakiem i Drakulą, starymi kumplami z dawno minionych lat...
Klasyczne potwory kontratakują!
(Niewidzialny człowiek po raz pierwszy w 3D!)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

