sobota, 5 stycznia 2013

"Army of Frankensteins" - teaser

No i jest! Czwartego stycznia 2013 premierę miał teaser "Army of Frankensteins" w HD i... przyznać muszę, że zostałem całkiem pozytywnie zaskoczony. Spodziewałem się, mimo naprawdę fantastycznych plakatów promocyjnych (do obejrzenia TUTAJ), że "w ruchu" wyjdą wszystkie wady niskobudżetowej produkcji: słaba gra aktorska, słabe efekty, słaba muzyka i dźwięk, żadnej finezji w operowaniu kamerą, zero cieszących oko ujęć itd. Tymczasem zaprezentowane fragmenty świadczą o tym, że ekipa filmowców przyłożyła się do swojego filmu, bo i podkład muzyczny w teaserze brzmi nadzwyczaj "hollywoodzko", i zmontowane zostało to wszystko profesjonalnie, i porządne gore jest (urwana ręka), a i fajny one-liner pada: "It's time to kick some Frankenstein Ass!". Oczywiście nie zmienia to faktu, że "Army of Frankensteins"mimo wszystko wygląda i brzmi tanio i amatorsko, więc techniczną stroną film wiele nie zwojuje.  Oceńcie sami - mile widziane komentarze...


wtorek, 1 stycznia 2013

Nawiązania #1 - "Ted"

Wraz z nowym rokiem (2013 przyp. red. ;), na blogu debiutuje nowy dział zatytułowany "Nawiązania". Stanowi on kontynuację najobszerniejszego książkowego rozdziału "Nawiązania, parodie, przykłady wykorzystania mitu Frankensteina i wizerunku monstrum 1932-2012 r." - gdzie opisałem prawie 140 filmów nawiązujących na różne sposoby do mitu Frankensteina. Z przyczyn czasowych, technicznych i objętościowych, nie byłem w stanie zawrzeć w książce wszystkich przykładów, więc wszystko to, co nie znalazło się na stronach "Frankensteina 100 lat w kinie", znajdzie swoje miejsce na blogu. Na pierwszy ogień idzie genialnie absurdalnie zabawny "Ted" z 2012 roku. Opis nawiązania w dalszej części wpisu...


środa, 26 grudnia 2012

Potworna galeria #13

W świątecznym wydaniu Potwornej galerii Sparky z filmu "Frankenweenie" wykonany z piernika, na podstawie zdjęcia z facebookowego fanpage'a filmu Tima Burtona (oryginał dla porównania w dalszej części wpisu). Piernikowy Sparky powstał dzięki mojej żonie Patrycji, z którą co roku pieczemy pierniki na święta (moja rola polega na wkladaniu i wyjmowaniu ich z piekarnika ;). Wykonaliśmy dwa egzemplarze Sparky'ego - w pierwszym lepiej wyszedł nam kształt głowy, ale nieco gorzej oczy; w drugim vice versa. Za wycięcie kształtu odpowiedzialny byłem ja (używałem kółka do cięcia pizzy oraz noża), Patrycja zajmowała się oczami i nosem. Oczy wykonane zostały z polewy czekoladowej nakładanej specjalnym pisakiem oraz lukru nakładanego palcem - była to najtrudniejsza część całej operacji. Szew pooperacyjny wykonaliśmy z polewy czekoladowej, której użyliśmy także jako "kleju" do przyklejenia nosa z rodzynki. Zapraszamy do galerii...

Nasz pierwszy Sparky-piernik!
Bliski oryginałowi kształt głowy,
trochę gorzej wyszły oczy oraz brwi
przypominające słuchawki telefonu ;)

sobota, 22 grudnia 2012

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Frankenstein raczej nie kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia... co wcale nie oznacza, że w sieci nie można znaleźć grafik przedstawiających go w świątecznych okolicznościach. W dalszej części wpisu znajdziecie m.in. monstrum w charakterystycznej czapie, lepiące bałwana i walczące ze Świętym Mikołajem ;). Zapraszam również do obejrzenia kultowego w USA świątecznego filmu animowanego "How the Grinch Stole Christmas!" z 1966 roku, do którego głos podkładał sam Boris Karloff. Wszystkim czytelnikom bloga CinemaFrankenstein życzę WESOŁYCH ŚWIĄT i GÓRY PREZENTÓW POD CHOINKĄ!


wtorek, 18 grudnia 2012

"Frankenstein" Danny'ego Boyle'a

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że Danny Boyle, stojący za tak znanymi tytułami jak „Trainspotting”, „Niebiańska plaża”, Slumdog” i „27 godzin”, w 2011 roku wyreżyserował… „Frankensteina”! Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać po pierwsze w tym, że „Frankenstein” Danny’ego Boyle’a to adaptacja sceniczna, po drugie, do niedawna można ją było oglądać tylko na żywo, na deskach brytyjskiego National Theatre Live. Tymczasem w tym roku, w dniu 12 grudnia, autorską wizję „Frankensteina” według twórcy "Płytkiego grobu", można było obejrzeć również w Polsce. Przedstawienie zostało nagrane w jakości HD i wyświetlone w wybranych Multikinach, jako bardzo specyficzny, limitowany seans kinowy...

Choć w dialogu nie pada słynne zdanie 
Odwiedzę Cię w twoją noc poślubną,
monstrum obietnicę tę spełnia i tym razem

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Potworna galeria #12

Aby pozostać jeszcze chwilkę w atmosferze wspaniałego filmu Tima Burtona (moja recenzja - TUTAJ), w dzisiejszym odcinku Potwornej galerii przedstawiam pluszaka Sparky'ego. Zanim jednak przejdziemy do zdjęć, chciałbym złożyć najserdeczniejsze podziękowania dla Bartka Czartoryskiego, który był tak uprzejmy, że zakupił dla mnie ową maskotkę podczas swojego pobytu w Londynie.  W dalszej części galerii zdjęcia Sparky'ego z psem Vigo...


czwartek, 6 grudnia 2012

"Frankenweenie" - recenzja

Tim Burton żyje!

Najnowszy film Tima Burtona otwiera chaotyczna sekwencja walki plastikowych żołnierzyków z latającym na lince wielkim pterodaktylem. Wojakom pomaga  przebrany za dobrego potwora, pies głównego bohatera. Kreatorem tej amatorszczyzny jest nastoletni Wiktor Frankenstein, a pierwszymi widzami trójwymiarowego, krótkometrażowego pokemona spod ręki reżysera-pasjonata – jego zachwyceni rodzice. Wstępna sekwencja w kilka sekund wprowadza nas w życie rodziny Frankensteinów, ukazując silną więź łączącą głównego bohatera z jego psem Sparkym. Prolog zwiastuje wielką przygodę opartą na czystej miłości do celuloidu, zrodzoną z ogromnej pasji reżysera, na nowo odkrywającego w sobie dziecko, nieskażone jeszcze hollywoodzką maszynką do produkcji forsy. Zwiastuje film, jak się za chwilę okaże, opowiadający może nieco pospiesznie i pobieżnie (brak chemii między bohaterami jest aż nadto odczuwalny), ale jednocześnie stylowo i z charakterem. Ludzie służą tu za drugi plan dla potworów, zepchnięci, jak w klasycznych monster-movies Universalu, w cień. Fanfary proszę państwa! Burton powrócił na stare śmieci! Przedmieścia „Edwarda Nożycorękiego”, makabreska „Gnijącej panny młodej” i fantazyjność „Soku z żuka” – znowu żyją! Nawet naiwność i lekkość "Wielkiej przygody Pee-Wee Hermana", niezasłużenie zapomnianego filmu Burtona, jest tu lekko wyczuwalna. Ale to, że jestem „Frankenweenie” zachwycony, nie oznacza wcale, że nie dam Burtonowi jednego pstryczka w nos...


poniedziałek, 3 grudnia 2012

Galeria plakatu #4

Zapowiadany na rok 2013 film "Army of Frankensteins" (więcej informacji znajdziecie TUTAJ) to bardzo tajemnicza produkcja. Na IMDb nie ma o niej ani słowa, także inne serwisy filmowe milczą na jej temat. Wiadomo na pewno, że prowadzona jest profesjonalna strona internetowa dokumentująca przebieg realizacji, na której niemal codziennie pojawiają się nowe zdjęcia z planu lub nowe plakaty przedstawiające kolejne postaci. Trudno dziś wyrokować z czym ostatecznie będziemy mieć do czynienia. Brak znanych nazwisk oraz wzmianek w dużych serwisach świadczy o niskim budżecie i każe sądzić, że będzie to produkcja na wpół amatorska. Z drugiej strony, patrząc na fantastyczne plakaty (wyobraźnię pobudza w szczególności żołnierz z wielką giwerą zamontowaną na ramieniu), zaczynam sobie po "Army of Frankensteins" obiecywać coraz więcej. Oby tylko arcyciekawe fotosy głównych postaci nie okazały się najlepszą rzeczą, jaką przyniesie nam ten film. Z niecierpliwością czekam na pierwszy trailer, a tymczasem w dalszej części wpisu wszystkie dotyczasowe plakaty promocyjne...


piątek, 30 listopada 2012

Sherlock Holmes vs Frankenstein

Kilka tygodni temu na facebookowym profilu CinemaFrankenstein (zerknij tutaj) opublikowałem plakat do francuskiego filmu "Sherlock Holmes vs Frankenstein". Wówczas potraktowałem ów poster jako ciekawostkę / fan-art, nie dowierzając, że taki film ktoś faktycznie kręci. Tymczasem, dość nieoczekiwanie, w sieci pojawił się teaser, do którego obejrzenia zapraszam w dalszej części wpisu. Znajdziecie tam też kilka słów o niezbyt skomplikowanej fabule i dwie ciekawostki produkcyjne, z których jedna każe zadać sobie pytanie, czy naprawdę mamy do czynienia z zapowiedzią filmu... 


niedziela, 25 listopada 2012

Potworna galeria #11

Kiwające głową monstrum firmy NECA z "Narzeczonej Frankensteina" dlugo nie mogło doczekać się na swoją drugą połówkę. Dzięki mojemu koledze Radosławowi Buczkowskiemu (wielkie dzięki!) udało się wreszcie sprowadzić narzeczoną z zagranicy. Inaczej niż w przypadku utrzymanej w szarościach postaci monstrum, figurka narzeczonej została wykonana w kolorze.  Oboje stoją razem grzecznie w gablocie, nie awanturując się, ani nie pomrukując z niechęcią na siebie - zupełnie inaczej niż u Whale'a, gdzie od pierwszego wejrzenia... nie zapałali do siebie sympatią ;). W dalszej części galerii wspólne zdjęcia tej niecodziennej pary...


piątek, 23 listopada 2012

Urodziny Borisa Karloffa

Gdyby żył, w tym roku kończyłby 125 lat! Chyba do żadnego innego aktora (no, może poza Belą Lugosim i Maxem Schreckiem) nie pasowałby taki, nasączony czarnym humorem, wstęp. Boris Karloff (właśc. William Henry Pratt, ur. 23 listopada 1887, zm. 2 lutego 1969) nie obraziłby się chyba za ten żart, wszak jego najbardziej znane role to nieśmiertelni: potwór Frankensteina z filmu Jamesa Whale'a (1931) oraz Imhotep z "Mumii" (1932) Karla Freunda. Stworzył też inne  indywidua, jak Dr. Fu Manchu w "The Mask of Fu Manchu", służący-alkoholik Morgan w "The Old Dark House", Jekyll i Hyde ("Abbott and Costello Meet Dr. Jekyll and Mr. Hyde"), czy Grinch (użyczając głosu) z animowanego filmu "How the Grinch Stole Christmas!". Choć miał urodę hollywoodzkiego amanta, jego filmografia pęka w szwach od filmów grozy i horrorów SF; często grywał potwory (monstrum - trzykrotnie), szalonych naukowców, profesorów, baronów, a raz nawet kobietę. Na drugim planie, w roli gangstera, mogliśmy oglądać go w klasycznym "Człowieku z blizną" Howarda Hawksa, zagrał też u Johna Forda w filmie wojennym "The Lost Patrol". W czteroczęściowym cyklu (1939-1940) wykreował postać chińskiego(!) detektywa Jamesa Lee Wonga. Pod koniec aktorskiej kariery dwukrotnie wracał do ról frankensteinowskich - we "Frankenstein 1970" jako Baron Victor von Frankenstein, oraz głos Barona Borisa von Frankensteina w "Mad Monster Party?" - użyczając jednocześnie swojej twarzy jako wzór do stworzenia animowanych postaci Barona i jego monstrum. Choć prywatnie za sobą nie przepadali, przed kamerą często spotykał się z Belą Lugosim, m.in. na planie "Syna Frankensteina", "Czarnego kota" i "Kruka"... 

Boris Karloff 1887-1969

wtorek, 20 listopada 2012

Potworna galeria #10

Potwór Frankensteina bywał szary (filmy B&W) lub zielony, a niekiedy kolor jego skóry był nasz, ludzki, różowy. Zdecydowanie najrzadziej bywał niebieski, bo chyba tylko raz, w tegorocznym filmie "Hotel Transylwania" (wciąż w kinach - TUTAJ możecie zerknąć na moją recenzję). W USA do zestawów Happy Meal dodawane są zabawki z wyżej wymienionego filmu. Niestety, promocja nie dotarła do Europy, a w naszych kinach wciąż wydawane są kubki Coca-Coli z figurką Meridy Walecznej. Z odsieczą pospieszyła zreanimowana jakiś czas temu sieć Burger King, która do swoich hamburgerów dołącza wybrane postaci z "Hotelu Transylwania". Udało mi się zdobyć Frankiego (tu podziękowania dla mojego kolegi Ireneusza Jarząba za nabycie zabawki w niemieckim Burger Kingu). Przedstawiony poniżej gadżet jest imponujących rozmiarów, bo mierzy aż 21 centymetrów. Do tego jest niezwykle estetycznie wykonany i pomalowany żywymi kolorami. Na pierwszy rzut oka kolekcjonerska perełka! Ale zaraz, zaraz, przecież to tylko kawałek plastiku dodawany za free do hamburgera i frytek, gdzieś tu musi być haczyk...


czwartek, 15 listopada 2012

Potworna galeria #9

Laboratorium Frankensteina już kilka razy przybierało postać klocków LEGO, jednak dopiero wyprodukowany w 2012 roku zestaw "Monster Fighters" trafił szczęśliwie w moje kolekcjonerskie ręce. W skład zestawu wchodzi laboratorium, postaci doktora Frankensteina i jego monstrum, oraz ścigający ich poszukiwacze przygód z uniwersum LEGO: Rodney Rathbone i Quinton Steele w swoim uzbrojonym po zęby samochodzie. W dalszej części wpisu szczegółowe zdjęcia zestawu, a także monstrum w dwóch innych wersjach LEGO, które (niestety, bez zamku ani laboratorium) także są w moim posiadaniu...

Szalony doktor i jego monstrum leżące na ruchomym łożu

sobota, 10 listopada 2012

"Hotel Transylwania" - recenzja


W Transylwanii stra… to znaczy śmieszy!

Kino bardzo rzadko kpi z klasycznych potworów, a jeszcze rzadziej robi to w pakiecie. Filmy parodiujące Frankensteina, Drakulę, mumię i wilkołaka (czy też Człowieka-wilka jak kto woli) oraz gościnnie niewidzialnego człowieka - praktycznie niezauważalne epizody, można wyliczyć na palcach jednej ręki. Rok 1948 to  slapstickowy, pełen gonitw i klasycznych monstrów, „Abbott i Costello spotykają Frankensteina”, potem kilka lat przerwy i kultowa animacja kukiełkowa „Mad Monster Party?” z roku 1967. Następnie długo, długo nic i na ekrany kin trafia komedia przygodowa „Łowcy potworów” („The Monster Squad” 1987 r.). Kolejne ćwierć wieku to cisza w temacie i krzaczek samotnie turlający się po pustynnym pustkowiu. Gdzieś tam w międzyczasie mignął tylko średnio udany, przygodowo-awanturniczy „Van Helsing”, próbujący powrócić do czasów złotej ery Hollywood, ale płomień nadziei, nie dość że wątły, rozbłysnął tylko na chwilę i równie szybko zgasł. Klasyczna „drużyna potworów”, której epoka definitywnie się skończyła, weszła do szafy, ustępując miejsca krwiożerczym bestiom z kosmosu: Predatorowi i Obcemu. Te dwie ikony kina science fiction na długie lata zawłaszczyły srebrny ekran i „sympatię” widzów wyłącznie dla siebie. Sława kosmicznych brzydali też w końcu nieco przygasła, a nieudane crossovery ze słowem „versus” w tytule uświadomiły wszystkim, że jeden film jest za mały dla nich dwóch. W tym czasie „Classic Monsters” cierpliwie czekali, aż widzowie za nimi zatęsknią, a producenci przypomną sobie o potencjale w nich drzemiącym. I choć prawdziwy renesans przeżywa obecnie tylko Frankenstein, który pojawi się na pierwszym lub drugim planie w kilku produkcjach zapowiadanych na 2013 i 2014 rok, samodzielnie nie  jest w stanie zagwarantować takiej porcji nostalgii, wzruszenia i grozy, jak w zestawie z mumią, wilkołakiem i Drakulą, starymi kumplami z dawno minionych lat... 

Klasyczne potwory kontratakują!
(Niewidzialny człowiek po raz pierwszy w 3D!)