Za mną seans szóstego odcinka serialu Johna Logana i Sama Mendesa (jeden z producentów). Tak, jak przypuszczałem, nie wytrzymuje on porównania z odcinkiem sprzed tygodnia, ale na szczęście wciąż trzyma standardową, wysoką średnią. Akcja powraca do współczesności bohaterów, a na arenie zdarzeń stawiają się wszyscy ci, których losy śledzimy od kilku tygodni. Niektóre wątki zaczynają coraz śmielej zmierzać ku rozwiązaniu (monstrum coraz mocniej naciska na Frankensteina), inne wciąż drepczą w miejscu - do odnalezienia córki Sir Malcolma wciąż daleka droga...
